Silesia Cup

Niedziela, 30 maja 2010 · Komentarze(2)
Miała być wizytacja "Rowerem bezpiecznie do celu", ale nikt się tam w końcu chyba nie wybierał, więc Mycha z łatwością przekonała mnie do wizyty na Silesia Cup =P.

Po krótkiej nocy ledwo ruszyłem się z łóżka, umyłem ryj i wsiadłem na rower. Do Katowic jechało się sennie i spokojnie, po drodze mały batonik na śniadanie. W WPKiW trochę po 10. Tam Mycha i Raptor z tatą. Poczekaliśmy aż przyjedzie Giga, trochę fotek i tyle - pojechaliśmy do WORD-a, gdzie kończyć miał się ten przejazd cały. Na miejscu nikogo =P. Telefon do Cuska, okazało się, że są...w WPKiW :D. Więc powtórka z rozrywki, po drodze spotkaliśmy Code'a i w trójkę pojechaliśmy na start/metę. Tam mnóstwo znajomych, zabraliśmy się za rozwieszanie bannera. Dyskusje, zwiedzanie stoisk, oglądanie ubłoconych rowerów, rowerzystów, rowerzystek, znów parę zdjęć, jazdy testowe ;). Przyjechał też klimk, który ukończył dystans Giga i dał mi się przejechać na cudownym Mbike'u :D.

Potem do domu z Cuskiem, przez Rudę, gdzie złapał mnie zarąbisty deszcz :P. Pierwszy deszcz na szosie, pierwszy mokry tak bardzo asfalt. Zakręt o 90stopni na Bielszowicach przy około 33km/h, wypięty lewy SPD dla asekuracji. Uślizg tylnego koła, po chwili dołączyło do niego koło przednie. I tak z dziesięć metrów jechałem sobie bokiem, aż wreszcie zaraz przed krawężnikiem udało mi się z tego poślizgu wyjść. Wpięcie SPD i znów deptanie ;). Pani w Matizie śmierć w oczach :P. Nie powiem, mimo tego że wystawiłem nogę to i tak się trochę zdziwiłem ;). Uratowała mnie boczna perforacja w tych oponach, gdy założę totalnego slicka z tyłu to już będzie masakra :D. Ale fajnie się tak boczkiem jechało. Tylko tylnego hampla wciąż brakuje ;).
Mimo szybkiego powrotu średnia i tak jakaś dziwna, bo w towarzystwie dziś sporo jazdy. Na szczęście kolanko ok.

Jednak cóż chciałem.
1. Nigdy więcej nie będę życzył kolarzom podczas wyścigu szosowego, aby spadł deszcz "bo będzie więcej do oglądania".
2. Nigdy więcej nie będę śmiał się ze slicków.
3. Będę wychwalał opony na mokre warunki.
4. Będę robił takie drifty częściej :D.
5. Już zawsze będę ustępował drogi kolarzom szosowym, niezależnie od tego jakim środkiem transportu będę jechał :P.

Tyle przesłania :D. Fotki z wyścigu: Picasa. Jak ja uwielbiam jeździć w deszczu na szosie!

Komentarze (2)

Na F1 bylem juz w domu

nax 10:33 poniedziałek, 31 maja 2010

"Rowerem bezpiecznie do celu" ? po tym co bylo na tyskiej mikołajkowej,
a na pewno już po nikiszowcu nigdy więcej nie wybiorę się na tego typu imprezę!
dlaczego? kto był to wie, kto nie był historii tego swetra i tak by nie zrozumiał ;)

za to SILESIA CUP kusiła, choć pewnie wybrałbym jednak trip na Pławniowice,
ale F1 i tak wygrała ;p

klimk stał się maratończykiem ;]

PS only hardtail XC ;p
nie jakies szosu i fulle pfff =]

mehow 07:11 poniedziałek, 31 maja 2010
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa piewa

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]