Obiad na ognisku

Sobota, 23 kwietnia 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Przejażdżki
Po powrocie z tripka, przepakowanie i wyjazd na ognisko. Nie zdążyłem zjeść w domu więc wziąłem cały stuff na miejsce i ugotowałem sobie spaghetti na ognisku, góry stajl :P. Niebo w gębie jak zawsze.

Po drodze sprawdziłem czy mój Garmin nie bez kozery dostał normę IPX7 ;). Przejeżdżając nad ściekiem (a.k.a. rzeczką) Czarniawką czy jakoś tak, GPS wypiął się z mega zajebiaszczej podstawki na kierownicę, która budziła moje wątpliwości od samego początku. A nawet wcześniej, czytając wpisy na forach. Wypiął i przeleciawszy przed moją twarzą z gracją wpadł do tegóż syfu.
Chwilę mi zabrało dojście do tego co mi wypadło z tej kierownicy, bo się jeszcze do widoku nawigacji nie przyzwyczaiłem :P. Rzuciłem rower, wziąłem lampy i na szczęście nurt jej nie porwał, leżała. Jednak próba tyrpnięcia jej patykiem spowodowała oddalanie się jej wraz z nurtem ścieku. Przed oczyma pojawiła się kwota, którą dnia poprzedniego wykładałem na blat w sklepie w Chorzowie i decyzja o kolejnym zmoczeniu moich SPD-ków była dość prosta :P. Szybki skok w rzekę i wyłowienie nawigacji :P. Test wodoszczelności zakończony pozytywnie. Test odporności na kwas - także :P. Ale nogi to mnie szczypały :P.

Komentarze (2)

co Ty, nie te buty :p

nax 22:05 poniedziałek, 25 kwietnia 2011

padlem po tekscie "nogi mnie szczypaly" ;)
masz jeszcze wszystkie palce? ;p
spd sie nie rozpuscily? ;p

razor84 21:18 poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa oduma

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]